| La Divina (bogini) |
Maria Callas jest jedyną w swoim rodzaju gwiazdą światowej opery. Wspaniale warunki głosowe, wielki talent dramatyczny oraz dumna, klasyczna uroda spowodowały, iż do dziś jest legendą. Należy do niepospolitych postaci XX wieku. Jej życie to nieustanna wspinaczka na coraz wyższe szczyty. Fascynująca i prekursorska siła oddziaływania scenicznego jej sztuki pozwala stawiać ją na równi z takimi znakomitymi artystami jak: Picasso, Chaplin czy Cocteau. Callas podobnie jak oni nie oddzielała sztuki od życia, nie uznawała podziału na rzeczy wielkie i małe, bo liczyło się dla niej wszystko. Potrafiła zawsze dawać z siebie wszystko. Jedną z jej najlepszych ról była Norma z opery Belliniego - "Być może jest w Normie coś z mojego charakteru. To jest kobieta zbyt dumna, by ukazywać swoje prawdziwe uczucia; trzeba doczekać końca, by ukazała się taką, jaką jest naprawdę. W sytuacji, za którą jest odpowiedzialna, nie może być ani zła, ani niesprawiedliwa. Kiedy śpiewam Normę, zawsze mam wrażenie, że robię to po raz pierwszy" – mówiła Callas w jednym z wywiadów.
Urodziła się w rodzinie greckich emigrantów w Stanach Zjednoczonych. Państwo Kalogeropoulos - bo takie nazwisko nosili jej rodzice - zawsze pragnęli mieć syna. Wielkim nieszczęściem była dla nich śmierć ich pierworodnego syna, który w wieku 3. lat zmarł na tyfus. Kiedy dowiedzieli się, że mają kolejną córę, matka po porodzie nie chciała nawet na nią spojrzeć, a ojciec nie zarejestrował urodzin dziecka. Działo się to 4 grudnia 1923 r. w Nowym Jorku.
Rodzina
Od dzieciństwa Maria miała dobry głos. W 1934 r. wzięła udział w audycji radiowej dla amatorów śpiewu operowego. W radio zaśpiewała La Palomę i wygrała drugą nagrodę. Przyszła gwiazda operowa miała o 6 lat starszą siostrę, która była ulubienicą rodziców. Przez kilka lat Jackie - bo tak miała na imię jej siostra - była uczona śpiewu i gry na pianinie, a Maria słuchała tych lekcji zza zamkniętych drzwi w drugim pokoju. Sama uczyła się z łatwością wszystkiego, co jej siostrze przychodziło z wielkim trudem. Pierwsze własne lekcje muzyki Maria pobierała w Nowym Jorku. W 13. roku życia rodzice znaleźli się w separacji. Maria wyjechała z matką do Grecji - było to dla niej bardzo bolesne, gdyż emocjonalnie była raczej związana z ojcem. W Atenach rozpoczęła naukę śpiewu w konserwatorium Elwiry de Hidalgo. Jej pierwsza nauczycielka, Madame Trivella, nie była jednak najlepszą nauczycielką. Maria wspominała później, że nauczyła się znacznie więcej od swojego ulubionego kanarka Davida... Maria nie czuła się kochana przez rodziców, niestety lekarstwem na to było jedzenie i słodycze.
Lekcje śpiewu u Elwiry
Pierwszą muzyczną miłością Callas była Carmen. Śpiewała jednak raczej Habanerę na zmianę z Je suis Titania z Mignon. Mało znaną ciekawostką jest fakt, iż Callas miała bardzo duże problemy ze wzrokiem. Wada była tak poważna, że nie widziała dyrygenta. W ciągu swojej całej kariery uczyła się więc całości pozostałych partii. Znała na pamięć wszystkie opery w których występowała!
Jej kolejną nauczycielką została w 1939 r. słynna hiszpańska śpiewaczka, sceniczna partnerka legendarnego Caruso - Elwira de Hidalgo. Została również jej przyjaciółką i przekazywała Marii nie tylko podstawy techniki śpiewu lecz również wiedzę o pracy w teatrze i doświadczeniach życiowych. Utrzymywały kontakt przez cały czas kariery Callas. U szczytu sławy Maria oświadczyła:
„Chciałabym podkreślić, że ukształtowanie mego muzycznego i artystycznego życia zawdzięczam wielkiej artystce Elwirze de Hidalgo". Będąc na drugim roku ateńskiego konserwatorium - 2 kwietnia 1939 r. - otrzymała czołową partię w studenckim przedstawieniu "Rycerskości wieśniaczej" Mascagniego. Wcieliła się w rolę Santuzzy. Wówczas to po raz pierwszy wystąpiła na scenie.
Debiut
Na w pełni profesjonalnej scenie zadebiutowała 27 listopada 1940 r. w "Boccaciu" Suppego. Szczęśliwy zbieg okoliczności umożliwił jej wkrótce po tym występ w "Tosce". Otóż w lipcu 1941 roku sopranistka Opery Ateńskiej nagle zachorowała. Dzięki wsparciu jej nauczycielki, Elwiry de Hidalgo, propozycję zastępstwa skierowano do Marii Callas, wówczas 18-letniej absolwentki konserwatorium. Występ odbył się 4 lipca 1941 r. Zaprezentowała się znakomicie, wzbudzając sensację.
Nie jest tajemnicą iż rodzina Kalogeropoulos miała doskonałe kontakty z faszystami. Zachwyceni głosem Marii włoscy żołnierze, okupujący wówczas Grecję, dostarczali im żywność. Callas nie lubiła wracać do tego okresu swojego życia.
W sierpniu 1944 r. Maria wystąpiła w "Fideliu" Beethovena. Podniosłą atmosferę na sali wzbudził finał opery, w którym Leonora (Callas) wyprowadza swego męża z więzienia intonując Och, nameniose Freude (O nieopisana radości). Słowa arii zapewniały, że godzina wyzwolenia jest już bliska. Oczywiście interpretowano to jako swego rodzaju polityczne wyznanie. Gdy jednak Grecja odzyskała niepodległość, dyrekcja Opery Ateńskiej nie przedłużyła Marii kontraktu, miano jej bowiem za złe utrzymywanie bliskich kontaktów z okupantami.
Verona
Rok 1945 przyniósł powrót do Nowego Jorku. Przyjęto ją do organizowanej właśnie United States Opera Company. Niestety, instytucja zbankrutowała przed pierwszą premierą. Potwierdziło się jednak przysłowie, że nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Spotkała tam bowiem Nicola Rossi-Lemeni, dzięki któremu usłyszał ją w partii Giocondy znany tenor Zenatello. Zdecydował się zaangażować młodą śpiewaczkę do festiwalu w Weronie. Pożyczyła trochę pieniędzy i wyjechała do Europy. Popełniła wówczas błąd, który utrudnił jej późniejsze lata: podpisała kontrakt na wyłączność z impresariem Eddie Bagarozzą.
Jej debiut na festiwalu w "Giocondzie" Ponchiellego odbył się 3 sierpnia 1947 r. pod batutą Tulio Serafina i był ogromnym sukcesem. Krytyka chwaliła przede wszystkim jej „głęboko wzruszającą i oryginalną barwę głosu". Wtedy też spotkała 53-letniego Gianbattistę Meneghiniego, przemysłowca, w którym się zakochała. Pobrali się 21 kwietnia 1949 r. Rodzina Meneghiniego sprzeciwiała się temu związkowi. Nic sobie jednak z tego nie robiąc, Gianbattista zlikwidował swoją firmę i poświęcił się całkowicie działalności impresaryjnej na rzecz żony.
Wagner
Callas cały czas oczekiwała na angaż do mediolańskiej La Scali, jednakże jej głos nie zyskał wówczas uznania u maestro Labroki. Po zaśpiewaniu "Casta Diva" i "O cieli azzuri" Maria usłyszała banalne zdanie będące zawoalowaną odmową. W rozmowie z Meneghinim, pełniącym już stałą rolę impresaria Callas, Labroca powiedział wprost: „Ona nie jest nic warta, lepiej wyślij ją z powrotem do Ameryki".
Tulio Serafin chciał rozpocząć sezon 1947-48 "Tristanem i Izoldą" Wagnera. W roli Izoldy postanowił zaangażować Marię. Callas nie znała tej partii, jednak Meneghini zmusił ją do przesłuchania przed reżyserem. Dostała angaż do weneckiej La Fenice. Następnie śpiewała partię tytułową w "Turandot" Pucciniego. W La Fenice śpiewała też "Aidę" i Leonorę w "Mocy przeznaczenia". Kreowała później postać Brunhildy w "Walkirii" i Kundry w "Parsifalu". Z całych Włoch napływały zaproszenia - z wyjątkiem Mediolanu. Wraz z rosnącą popularnością rosły również wynagrodzenia. W 1947 r. w Weronie otrzymywała 40.000 lirów za przedstawienie. W Turynie zarabiała już sto tysięcy.
Norma - Casta diva
30 listopada 1948 r. w Teatro Comunale we Florencji Maria Callas po raz pierwszy śpiewała „Normę" Belliniego. Był to początek oszałamiającego sukcesu. Pisano wówczas, że „wprowadziła na operowy warsztat nowy rodzaj głosu - dramatyczny sopran d'agilita - którego nie słyszano w teatrach już całe wieki". Głos Callas pozwolił wystawić po długiej przerwie zapomniane partie z repertuaru bell canto (dzieła Cherubiniego, Haydna, Rossiniego). Partia Normy stała się dla Callas jedną z najznakomitszych - wykonywała ja ponad 90 razy. Mówiła: „Być może jest w Normie coś z mojego charakteru. To jest kobieta zbyt dumna, by ukazywać swoje prawdziwe uczucia; trzeba doczekać końca, by ukazała się taką, jaką jest naprawdę. W sytuacji, za którą jest odpowiedzialna, nie może być ani zła, ani niesprawiedliwa. Kiedy śpiewam Normę, zawsze mam wrażenie, że robię to po raz pierwszy".
W 1948 r. Callas napisała list, w którym mówiła o śmierci i wyrażała obawę, że w poszukiwaniu doskonałości wykracza poza możliwości swego głosu. Czy wiedziała już wtedy, że zbyt eksploatuje swój sopran? Jednak już styczeń 1949 r. przynosi kolejny wielki sukces. Zaśpiewała partię Brunhildy w "Walkirii" Wagnera, trzy dni później partię Elwiry w "Purytanach" Belliniego. Obie skrajnie różne pod względem technicznym, wokalnym i interpretacyjnym partie zaśpiewała perfekcyjnie.
Teatro alla Scala
Na upragnionej, najbardziej prestiżowej i najsłynniejszej scenie operowej świata - mediolańskiej La Scali - wystąpiła po raz pierwszy 21 kwietnia 1950 r. jako Aida. Zastępowała wtedy ówczesną primadonnę Renatę Tebaldi, z którą w czasie swojej kariery miała niejeden konflikt. Występ ten nie został jednak zauważony. We wrześniu Maria spotkała na przesłuchaniu Toscaniniego, który wysłuchał jej interpretacji partii z "Makbeta" Verdiego. Był zachwycony jej głosem, powiedział: „Nigdy nie dyrygowałem Makbetem ponieważ nie znalazłem właściwej śpiewaczki, która mogłaby być Lady Makbet. Ona jest tą, jakiej potrzebuję".
Wówczas otrzymała uniżony list od dyrektora La Scali, który nie zauważył nawet jej występu w zastępstwie Tebaldi. Prosił w nim o włączenie La Scali do harmonogramu występów Marii. Dyrektor Antonio Ghiringhelli i Wally Toscanini (córka mistrza) zadecydowali, że Callas będzie gwiazdą La Scali. Dnia 7 grudnia 1951 r. zainaugurowała sezon operowy jako Helena w "Nieszporach sycylijskich" Verdiego. Pod batutą de Sabaty szturmem zdobyła serca mediolańczyków, Po miesiącu otrzymała znów rolę Normy w operze Belliniego.
W pierwszym sezonie zaczynała z gażą 300.000 lirów za przedstawienie. W 1957 kwota osiągnęła już poziom 700,000.
Niezwykła Primadonna
Rozwój kariery zaowocował wyjazdami na gościnne kontrakty m.in. do Ameryki Łacińskiej. W Meksyku po raz pierwszy zaśpiewała Leonorę w "Trubadurze" Verdiego, zaś 10 czerwca 1952 roku po raz pierwszy wystąpiła w "Łucji z Lammermoor" Dionizettiego - tej samej operze, którą olśniła publiczność dwa lata później pod batutą Herberta von Karajana.
7 grudnia 1952 r. to data kolejnego wielkiego tryumfu gwiazdy - Callas zaśpiewała partię Lady Makbet w operze Verdiego. Pisano wtedy: „Zademonstrowała kreację najwyższej miary, elektryzując publiczność w scenie lunatycznej, która była perłą kunsztu inscenizacyjnego. Callas rozwija tu całą pełnię inwencji i kunsztu interpretacyjnego, wokalnego i aktorskiego zarazem" .
Maria przywiązywała olbrzymią wagę do spraw aktorskich. Zanim nauczyła się partii wokalnej, starała się opanować gesty, ruchy i mimikę odgrywanej postaci. Uczyła się zachowań odpowiednich do danej epoki, środowiska czy stylu sztuki. Była jedną z nielicznych śpiewaczek operowych, które posiadały talent dramatyczny.
Callas miała duże problemy ze swoim wyglądem. Jej sylwetka była powodem niewybrednych żartów wrogów i złośliwych krytyków. Bardzo boleśnie je przeżywała. Wkrótce jednak dokonała cudu; z blisko 100 kg w 1953 r. jej waga spadła o połowę do roku 1957. Z czasem uzyskała też miano jednej z najlepiej ubranych kobiet świata.
7 maja 1953 r. we Florencji odbyła się premiera opery "Medea" Cherubiniego. Dzieło to pozostawało w szufladach przez ponad 50 lat z powodu braku odpowiedniego głosu. Callas przywróciła tę sztukę scenie. Spektakl, pod batutą Leonarda Bernsteina, natychmiast włączono do repertuaru La Scali. Rola ta jest jednym z kanonów Callas - chyba do dziś nikt nie odważył się zaśpiewać tej partii. Rudolf Bing mówił o Marii: „Niemal każda opera, w której słyszałem Callas, jest już dla mnie stracona; występy innych artystek w rolach, które ona grała, nigdy już mnie nie satysfakcjonują w pełni".
Sukcesy i porażki
Zanim jednak doszło do rozstania, ich współpraca pozostawiła kilka niezapomnianych przedstawień. 7 grudnia 1954 r. La Scala rozpoczęta sezon rzadko grywaną operą "Westalka" Spontiniego w reżyserii Luchino Viscontiego. Spektakl zachwycił publiczność scenografią i widowiskowością. Rewolucyjne pomysły Viscontiego w dziedzinie oświetlenia, dekoracji, ruchu scenicznego i techniki aktorskiej odarły operę z jej sztuczności. Zbliżywszy ją do realizmu nie odebrały jednak piękna i romantycznej wzniosłości. Zgodnie ze współczesnymi doniesieniami, była to jedna z najwspanialszych inscenizacji na deskach La Scali.
Drugim sukcesem tandemu Callas - Visconti była "Lunatyczka" Belliniego, której premiera odbyta się 5 marca 1955 r. Orkiestrą kierował po raz kolejny Leonard Bernstein. Pisano: Callas dokonywała cudów w idealnie jej odpowiadającej roli Aminy. Nowa, smukła sylwetka, była pięknym akcentem wieńczącym jej znakomitą charakterystykę tej pełnej wdzięku postaci. Już pierwszym wejściem olśniła widownię. Ta sama primadonna, która wstrząsnęła do głębi klasyczną Normą, okrutną Medeą, teraz wyglądała niczym balerina - nie mówiąc już o tym, że śpiewała jak anioł.
Sezon zakończyła premiera "Traviaty" Verdiego, która odbyła się 28 maja 1955 roku. Luchino Visconti mówił: Wystawiłem "Traviatę" dla niej, nie dla siebie, po to by się jej przysłużyć, bo takiemu talentowi jak Callas trzeba służyć. Przenieśliśmy akcję libretta na okres fin de siecle'u, około roku 1875. Dlaczego? Ponieważ Maria prezentowała się cudownie w kostiumach z tamtej epoki. Była wysoka i smukła, a w sukni z obcisłym gorsetem, tiurniurą i powłóczystym trenem wyglądała wprost zjawiskowo. Jako reżyserowi zależało mi na tym, by łączyfa w sobie cechy Eleonory Duse, Rachel i Sary Bernhardt.
Po rozstaniu z Viscontim Callas rozpoczęta współpracę z Franco Zefirellim. Chciał on pokazać niezwykle zdolności aktorskie Marii i w tym celu wybrał operę komiczną "Turek we Włoszech" Rossiniego. Udowodniła w niej swój talent komediowy.
Prima donna assoluta - na szczycie
29 października 1956 r. Callas wystąpiła po raz pierwszy w nowojorskiej Metropolitan Opera w roli Normy i śpiewała tam do 1958 roku. Sytuacja była niezwykle rzadka: Callas śpiewała czasem w trzech teatrach jednocześnie, sama wybierając terminy. W Wiedniu występowała też z największym dyrygentem naszych czasów - Herbertem von Karajanem.
14 kwietnia 1957 r. w La Scali odbyła się premiera zapomnianej opery Donizettiego "Anna Boleyn". Sztuka ta, w reżyserii Viscontiego, jest uznawana za jedno z czołowych osiągnięć inscenizacji operowej XX stulecia. Callas znalazła tu pole do popisu dla swych niepospolitych wokalnych i dramatycznych talentów. Udało jej się bez reszty przeistoczyć w postać królowej-męczennicy. Wiwaty na cześć królowej La Scali trwały ponad 20 minut.
Sezon 1956/57 byt apogeum kariery Callas. 1 czerwca 1957 roku wystąpiła po raz ostatni pod kierunkiem Viscontiego w tytułowej partii w "Ifigenii na Taurydzie" Glucka. W roli kapłanki barbarzyńskich Scytów idealnie wpisała się w konsekwentnie i stylowo pomyślane widowisko. Zachwycili się nim nawet najbardziej niechętni operze widzowie i recenzenci. Po tej sztuce drogi Callas i Viscontiego rozeszły się. Wielki reżyser wielokrotnie później mówił, że już nigdy nie osiągnął w teatrze takiej satysfakcji.
Maria i Arystoteles
W 1958 roku doszło do zerwania kontraktu z Metropolitan Opera. Wystąpiła wtedy w Dallas, a następnie rozpoczęła współpracę z Carnegie Hali i Madison Square Garden.
Rok 1959 byt początkiem końca kariery Callas. Zaczęty pojawiać się niedyspozycje głosowe oraz choroba serca. Musiała ograniczyć występy sceniczne. W tym roku rozstała się z mężem. Zakończyła też stały kontrakt z La Scalą. Swój repertuar rozszerzyła o Amelię w "Balu maskowym" i Imogenę w "Piracie".
Wtedy w jej życiu pojawił się Arystoteles Onassis grecki armator i multimiliarder. Callas pojawiła się na bankiecie wydanym na jej cześć na pokładzie luksusowego statku Onassisa o nazwie Christina. Wraz ze swoim mężem odbyła na nim długi rejs po Morzu Śródziemnym. Byt to pamiętny rejs: jego efektem była separacja Callas z Menneghinim i ostateczny rozpad małżeństwa Onassisa. Byt to również początek najpierw ukrywanego, później coraz głośniejszego romansu pary najsławniejszych Greków.
7 grudnia 1960 roku Callas powróciła na scenę La Scali w inscenizacji specjalnie dla niej przygotowanej opery "Poliuto" Donizettiego. Partia Paoliny była ostatnią nową rolą, z jaką Maria Callas wystąpiła na scenie. Śpiewała jeszcze sporadycznie w La Scali, w sezonach 1960-62.
Po poznaniu Onassisa Callas rzuciła się w wir nie znanego sobie dotąd życia. Jej ukochany nie znał się na muzyce, lecz doceniał talent Marii. Związek ten był dobry dla obojga: Onassis czuł się dowartościowany, Callas zaś wreszcie poczuła się kobietą.
W ciągu następnych dwóch lat Callas występowała wyłącznie w bezpiecznych recitalach. Poza tym pojawiła się kilkakrotnie w programach telewizyjnych, wzięła udział w nagraniach radiowych i płytowych. Maria zaczęta bywać na bankietach i przyjęciach, dbała o siebie jak nigdy dotąd, rozkwitała przy Arnim. Cały czas namawiano ją jednak do powrotu na scenę. Po wielu nie zrealizowanych projektach wreszcie udało się. Zgodziła się wystąpić w nowych inscenizacjach np. "Toski" w reżyserii Franka Zefirelliego.
Visi d'arte, visi d'amore
21 stycznia 1964 roku w londyńskiej Operze Królewskiej Covent Garden zaprezentowano nową wersję "Toski", natomiast 22 maja 1964 r. w Operze Paryskiej odbyta się premiera "Normy'. Zefirelli mówił później: W Paryżu interpretacja jej roli ogromnie zyskała na szlachetności i finezji, była nieskończenie bardziej dojrzała, prawdziwa i pogłębiona. Czy przy tak wielkim bogactwie ekspresji, nieco słabsza forma głosowa może mieć jakieś znaczenie?
5 lipca 1964 roku Callas wystąpiła w swoim ostatnim pełnym przedstawieniu - "Tosce" - przed którym wydala oświadczenie dla prasy: Zjawiłam się w Londynie wbrew zaleceniom lekarza, po to by zaśpiewać jedno przedstawienie. Musiałam wybrać jedno z czterech i myślę, że postąpiłam zgodnie z życzeniami Anglików, decydując się na występ w obecności królowej.
W tym czasie jej nazwisko częściej pojawiało się na kolumnach o życiu towarzyskim niż w działach kulturalnych. Wraz z Onassisem stanowili wyśniony obiekt zainteresowania prasy brukowej. Arnie nie interesował się muzyką, pałał jednak wielkim uznaniem dla kariery i sławy Callas. Bywali na wielkich przyjęciach, bankietach i balach. Byli idealną parą Europy.
Ostatni publiczny występ sceniczny dała 5 lipca 1965 r. w Covent Garden Opera w Londynie w "Tosce". Nagrywała jeszcze płyty i prowadziła kursy mistrzowskie w nowojorskiej Juilliard School of Music.
Wieloletni, burzliwy romans Callas z Onassisem nie wygasł nawet wtedy, gdy ten poślubił w 1968 roku Jackie Kennedy. Maria aż do jego śmierci w 1975 roku łudziła się, że Arnie do niej wróci. Przez cały ten czas utrzymywali przyjazne stosunki. Już wówczas pojawiły się jednak głosy, że to on doprowadził do jej ostatecznego rozstania ze sceną.
Lekcje śpiewu
W tym samym roku Maria Callas zaczęta prowadzić lekcje śpiewu. Odbywały się one w Curtis Institute of Musie w Filadelfii. W 1971 roku uczyła w Juilliard School w Nowym Jorku, w 1973 roku zaś w Festival Hall w Osace. Lekcje „klasy mistrzowskiej" cieszyły się ogromnym powodzeniem. W Nowym Jorku na wstępne przesłuchania stawiło się prawie 300 profesjonalnych śpiewaków, spośród których sama wyselekcjonowała 25. W grupie tej znalazła się również słynna Barbara Hendricks. Swoim uczniom Callas przekazywała sugestie i szczegóły perfekcyjnej wokalnej techniki. Ten właśnie fragment życiorysu stał się kanwą sztuki Terrence'a McNally'ego zatytułowanej "Lekcja śpiewu" (Master Class). Niedawno w postać Marii Callas na deskach Teatru Powszechnego wcieliła się Krystyna Janda.
Sukcesy jej lekcji spowodowały, iż powierzono jej reżyserię "Nieszporów sycylijskich" przygotowywanych na otwarcie Teatro Reggio w Turynie. Ich premiera 10 kwietnia 1973 roku nie była jednak oszałamiającym sukcesem. Nie pomógł nawet zaproszony do współpracy Giuseppe di Stefano, legendarny partner wielu jej ról.
Na scenie
W ciągu całej swojej kariery Callas doskonale współpracowała z męskimi partnerami: Christovem, di Stefano czy Mario del Monaco. Znacznie gorzej układały się jej stosunki ze śpiewaczkami. Większość była przez Marię serdecznie znienawidzona, najczęściej zresztą z wzajemnością. Oszałamiająca sława Callas jeszcze pogarszała sytuację.
Na estradzie koncertowej wystąpiła jeszcze wiele razy, zwiedzając cały świat. Nie były to jednak udane recitale. Głos Callas załamywał się, drżał i nie mógł unieść trudnych partytur. Ostatni występ nastąpił w Sapporo 11 listopada 1974 r. Tam właśnie zakończyła się wielka kariera Marii Callas.
Paryż
Maria zamieszkała przy ulicy Georges-Mandel w Paryżu. Nie przyjmowała gości i przyjaciół. Jej jedynymi towarzyszami byli szofer, pełniący również rolę pielęgniarza, oraz pokojówka, która stała się jej ostatnią przyjaciółką. Callas nie odrzuciła jednak myśli o powrocie. Marzyła o nagraniach, recitalach i filmach - nigdy do nich nie doszło.
Maria Callas - z domu Kalogeropoulos - zmarła w Paryżu 16 września 1977 roku. Przyczyną byt atak serca. Zgodnie z ostatnią wolą jej ciało poddano kremacji, zaś prochy rozsypano nad wodami Morza Egejskiego.
W dwudziestą rocznicę jej śmierci firma EMI Classics wydała jej wszystkie nagrania w nowej szacie graficznej i z „odkurzonym dźwiękiem". Obecnie pojawia się wiele nagrań Marii Callas z tzw. drugiego obiegu (Westalka, Medea, Lunatyczka, Trubadur), tym razem EMI wypuściła te nagrania z okazji 25-rocznicy śmierci Callas. Ostatnio także wiele nagrań Marii Callas pojawia się na płytach DVD (Tosca, Recital z Hamburga).
Warto poznać talent i wokalne możliwości Marii Callas. Wielu krytyków mówi o niej iż w świecie współczesnej opery pojawienie się Callas wytyczyło nową epokę dla śpiewaków i inscenizatorów. Rzeczywiście pojawiła się Bogini - Divina, której kult pozostaje wciąż żywy, gdyż mamy płyty. A gdzie Callas zdobyła tak wielką wrażliwość na kulturę klasyczną? Skąd wzięto się u niej tak subtelne wyczucie muzycznej architektury, jej głęboki tragiczny instynkt? Gdzie tkwi ukryte źródło jej tajemniczego i pobudzającego wyobraźnię głosu, jej przenikającej głębi tonów i urzekającej gamy barw i odcieni śpiewu? Odpowiedzią jest jedno słowo: Grecja. Kraj o olśniewającej urodzie, z wiatrami, które smagają rozłogi mórz, kłonią gałęzie drzew oliwkowych, spływają po pochyłościach starożytnych teatrów. Tam jest jej tajemnica, bo Grecja to miejsce gdzie bogowie się rodzili w starożytności, i stamtąd jest Maria Callas – Bogini opery!
tekst:
Arkadiusz Jędrasik
MUZYKA21
Strona oficjalna:
www.callas.it/
