| Historia o tym, jak wszystko się zaczęło opowiadana już była dziesiątki razy... |
Historia o tym, jak wszystko się zaczęło opowiadana już była dziesiątki razy. Dwóch bliźniaków, Jez i Andy Williams, i ich szkolny kolega Jimi Goodwin, spotkali się po raz pierwszy, kiedy mieli po 15 lat. Spędzali wtedy mnóstwo czau w słynnym manchesterskim klubie Hacienda i wkrótce zainspirowało ich to do tworzenia własnej muzyki. Na początku lat 90-tych, jako Sub Sub wydali notowany wysoko na listach przebojów „Ain’t No Love (Aint No Use)” i „Spaceface” (niesamowity, acidowy utwór, który przez ostatnie lata kończył większość koncertów Doves). Stopniowo powstały kolejne ekscentryczne nagrania z wokalami a’la Tricky i Bernard Sumner, które stały się wyznacznikiem stylu Doves.
Ale prawdziwa historia zaczyna się w zasadzie od końca Sub Sub i ich ponownych narodzin już jako Doves. Po tym jak w połowie lat 90-tych spłonęło ich studio, odrodzili się jak feniks, zrywając wszelkie więzy, jakie mogły ich łączyć z przeszłością.
Pierwsze nagrania Doves to trzy EPki wydane przez label Casino: „The Cedar Room”, „Sea Song” i „Here It Comes”. W tym czasie zespół bezskutecznie poszukiwal wokalisty aż w końcu rolę tę przejął Jimi, a Jez i Andy chwytali za mikrofon, kiedy im przyszła na to ochota.
W kwietniu 2000 roku ukazuje się debiutancki album Doves „Lost Souls” wydany przez Heavenly Recordings – jedno z najważniejszych wydarzeń muzycznych tego roku. Zwaracano uwagę na charakterystyczne brzmienie zespołu – potężne i rozległe, zawierające elementy muzyki dance – mocne basy i dudniącą perkusję. Na „Lost Souls” słychać również bogactwo muzycznego dziedzictwa Manchesteru: od legendarnych The Stone Roses, poprzez The Smiths, New Order, brzmienia charakterystyczne dla wykonawców Factory Record; po „kolegę z podwórka” Badly Drawn Boya.
Dokładnie 2 lata później, w kwietniu 2002 na rynku pojawia się drugi album manchesterskiego trio, zatytułowany „The Last Broadcast”, który szybko trafił na czołówki list przebojów, a promujący go singiel „There Goes The Fear” stał się prawdziwym hitem. Wrażenie robiły również inne utwory - siła dźwięku „Pounding”, mogłaby podnosić budynki, a „M62 Song” brzmi jak kawałek z filmu Davida Lyncha pokazującego powrót do domu o 5 rano z Liverpoolu, kiedy budzi się świt. „Caught By The River” to unikat – utwór, który brzmi jakby był stworzony do zagrania na stadionie. Album „The Last Broadcast” obwołano dziełem sztuki zaraz po wydaniu. Przez 2 tygodnie płyta była numerem jeden w Wielkiej Brytanii, a później, podobnie jak „Lost Souls”, nominowano ją do Mercury Prize.
Po 18 miesiącach wyjazdów, w tym dwóch występach w Glastonbury, głównej roli na Eden Project w Kornwalii (Tam właśnie został zarejestrowany materiał wydany rok poźniej na. DVD pod tytułem „Where We’re Calling From”) i koncertach w przeróżnych częściach świata, zespół wydał „Lost Sides” (wrzesień 2003) - kolekcję niepublikowanych wcześniej kompozycji, b-stron singli i tym podobnych rarytasów. Później zespół zniknął z pola widzenia i zaczął pisać nowy rozdział swej historii.
Album „Some Cities” mógł się narodzić tylko w północnej Anglii. Początkowo inspiracją było „uczucie szoku i podekscytowania na widok zmian jakie zachodziły w Manchesterze za każdym razem jak wracaliśmy z trasy” (Jimi).
Ogólnie rzecz biorąc, płyta jest rezultatem obserwacji zmieniającej się twarz północnej Anglii – usłyszeć tu można, jak na żadnym innym albumie, brud wielkiego miasta, z bębnami przypominającymi ciężką maszynerię w rozbiórce. „Chcieliśmy stworzyć płytę inną niż „The Last Broadcast”, brzmiącą bardziej „live”, bardziej bezpośrednią, z krótszymi piosenkami...coś jak powrót do rockowej opery na trzech płytach CD” (Andy). To płyta mocniejsza i krótsza niż poprzednie, napisana głównie w wiejskich domach i wakacyjnych miejscach w Wielkiej Brytanii (Snowdonia, Darlington i Youlgreave w Peak District) a nagrana z w Liverpool, Brixton i Loch Ness.
Strona oficjalna:
www.doves.net
