Love Amongst Ruin
Nowy projekt perkusisty Placebo

Zapomnij o Rockym, „Urodzonym 4 lipca” i comebacku Robbiego Williamsa. Oto znacznie bliższa życiu opowieść o sukcesie i niezłomności ducha – historia Love Amongst Ruin.  21 września 2007 roku Steve Hewitt rozstał się z zespołem Placebo, w którym był perkusistą, współautorem utworów i rockandrollową siła napędową od 1996 roku. Po dwóch i pół roku spędzonych przy intensywnej pracy nad bardzo osobistym albumem, Steve powrócił z nową energią jako frontman Love Amongst Ruin, oryginalnego zespołu hardrockowego chropowatością brzmień przywodzącego na myśl Queens of the Stone Age, łatwością łączenia gatunków – Linking Park, a melodyjnością – najlepsze dokonania Foo Fighters. Dorzućmy szczyptę elektronicznych pejzaży New Order i Depeche Mode, energetyczność Can i Kasabian, klimatyczność The Cure i riffy ostre jak u Metalliki, a powstanie obraz comebacku, który ma potencjał równać się z kolejnymi sukcesami Gary’ego Barlowa.Odrodzenie się Steve’a było nieuniknione: grał na perkusji w tak różnych zespołach jak The Boo Radleys, brudnorockowe Breed, luzaccy mistrzowie list przebojów K-Klass i Placebo – z którym zakosztował światowego sukcesu i z którym odbył podróż od britpopowego, mało znanego zespołu indie do sprzedających miliony płyt gwiazd światowego formatu. Studio nagraniowe to naturalne środowisko Hewitta. I tam właśnie powrócił: pod koniec 2007 roku zaszył się na 3 miesiące w swym domowym studio, a towarzystwa dotrzymywał mu były basista Lamb i ziomek z Northwich Jon Thorn. Wspólnie, grając na perkusji i kontrabasie, rozwijali kilkadziesiąt szkiców piosenek. Choć wiele wersji demo zakorzeniona była w rocku i riffowym graniu, pierwszym ukończonym numerem była ‘Love Song’, romantyczny pean z akompaniamentem fortepianu, który zamyka debiutancki album LAR. „To było moje pierwsze podejście do komponowania, śpiewania, autorskiej pracy,” wyjaśnia Steve. „Napisałem ten utwór dla mojej żony. Skończyłem go, spędziłem dwa dni bijąc się z myślami i trzeciego dnia, późnym wieczorem, przygotowałem odtwarzacz i słuchawki i rzekłem: idź na górę i posłuchaj tego numeru. Musiałem zostać na dole, nie mogłem przebywać w tym samym pokoju co ona, bo byłem przerażony, że uzna kawałek za gówniany. Ale ona zeszła na dół ze łzami w oczach, co przyjąłem za dobry omen.” Steve zaprosił do gry w zespole swojego brata Nicka (gitara) oraz współpracownika Juliana Cope’a – Donalda Rossa Skinnera jako współproducenta i gitarzystę. Następnie, latem 2008 roku członkowie LAR udali się do studia Bath Moles na 4-tygodniową sesję nagraniową, która dała Steve’owi „uczucie wielkiej radości, naprawdę mi się podobało. Nieźle sobie poradziłem. Musiałem mieć pewność, że nagramy materiał, który potem nie przyniesie mi wstydu. Starałem się zachować autentyczność.”Czy martwił się podjęciem obowiązków wokalnych? „To była kolejna przeszkoda do pokonania. Gdy tylko wszedłem do kabiny wokalnej w Moles, zdałem sobie sprawę z tego, że przyjdzie moment, w którym będę musiał śpiewać na scenie. Strasznie się denerwowałem!” Powstało nagranie zwięzłe, a zarazem szalenie wszechstronne. ‘Love Song’ znajduje przeciwwagę w zniekształconych wokalach i brutalnym rockowym brzmieniu ‘Running’ i ‘Blood & Earth’ oraz filmowych pejzażach a la Robert Smith, czyli ‘Away From Me’ i ‘Heaven & Hell’. Numer ‘Truth’ brzmi jakby Nine Inch Nails nagrało cover Sigur Ros, funkowo-punkowe ‘Home’ mogłoby pochodzić z ‘West Ryder Pauper Asylum’ Kasabian, a pierwsze dwa single ‘So Sad (Fade)’ i ‘Alone’ to numery na miarę kolejno QOTSA i New Order. Jeśli chodzi o wszechstronnych rockandrollowców, Love Amongst Ruin jest tym w świecie muzyki, czym Andrew Flintoff w świecie krykieta. „Płyta od początku miała być pop rockowa, ale zawsze byłem otwarty na wielorakie inspiracje. Wokale brzmią tu bardzo różnorodnie, kawałki mają indywidualny klimat, smaczki, stylistykę. Szukam swojego głosu. Na płytę trafiły moje pierwsze kompozycje, myślę, że to dość odważne posunięcie. Jak na płytę debiutancką jest to zaskakująco przystępny i obiecujący komercyjnie album; stanowi świetny przyczynek do kolejnych działań. To wspaniałe pop rockowe nagranie. Od zawsze uwielbiam pop.”Po drobnym przejawie braterskiej rywalizacji a la Oasis, który sprawił, że Nick nie gra w koncertowym składzie zespołu, 9 czerwca Love Amongst Ruin zadebiutowali na żywo w The Scala. Oprócz frontmana na scenie pojawili się Donald Ross Skinner (współproducent i gitarzysta), Steve Hove (gitara prowadząca), Laurie Ross (wiolonczela, instr. klawiszowe i perkusyjne), Magnus Lundén (bas) i Keith York (perkusja). Magnus, który mieszka na stałe w Szwecji, uznał, że logistyka wspólnych wyjazdów jest zbyt skomplikowana i w lipcu zrezygnował z gry w zespole. Jego miejsce zajęła niezwykle utalentowana Teresa Morini, która po raz pierwszy wystąpi z grupą podczas trzeciego brytyjskiego koncertu kapeli: 1 sierpnia na festiwalu Sonisphere. Steve pozostawił przeszłość za sobą i śmiało patrzy w przyszłość. „Odnajdywanie własnej drogi daje mi szczęście,” uśmiecha się muzyk słynący z serdecznej osobowości. „Mam wokół siebie wspaniałych ludzi, wyszukałem do współpracy parę fantastycznych talentów, atmosfera dopisuje, a ja znów cieszę się grą w zespole i muzyką. Czuję się świeży i pełen energii.”Triumf nad przeciwnościami losu?  Zwycięstwo wywalczone wielką determinacją? To dopiero pierwsza scena filmu, który o Love Amongst Ruin niechybnie kiedyś powstanie. www.loveamongstruin.com 

Dyskografia
Love Amongst Ruin
Data premiery: 2010-08-13

Debiutancki album nowego projektu Steva Hewitta

Aktualności