Lisa Marie Presley
Lisa Marie Presley zawsze była na świeczniku, najpierw jako córka Elvisa i Priscilli Presley’ów, potem jako prezes Elvis Presley Enterprises i bohaterka słynnych romansów. Teraz jednak nadszedł czas na zmianę...

“Ta płyta to ja. Jestem obecna w każdej piosence. Wszyscy zobaczą mnie wreszcie taką, jaka jestem naprawdę, a nie, jaką mnie widzą inni i jak przedstawiają mnie brukowce.”

To dość odważne oświadczenie jak na artystę, zwłaszcza w momencie kiedy zamierza wydać swój debiutancki album. Jednak wszelkie zasady przestają obowiązywać, jeżeli autorką takich słów jest Lisa Marie Presley. Jej życie od urodzenia było wystawione na widok publiczny.

“W dniu, kiedy przyszłam na świat już towarzyszyła mi prasa” – wspomina Lisa.

I rzeczywiście, Lisa Presley zawsze była na świeczniku, najpierw jako córka Elvisa i Priscilli Presley’ów, potem jako prezes Elvis Presley Enterprises i bohaterka słynnych romansów.

Ale czy ktokolwiek rzeczywiście wie o niej coś więcej, niż głoszą plotki i kolejne sensacyjne doniesienia serwowane przez prasę brukową? Przez te wszystkie lata udało się jej zachować prywatność, rzadko udzielała wywiadów, rzadko odkrywała przed światem swoje prawdziwe ja.

Wszystko to jednak może ulec zmianie wraz z wydaniem „To Whom It May Concern” – albumu, ukazującego prawdziwą Lisę Marie Presley i wnoszącą w świat muzyki pop nowy, silny głos - dosłownie i w przenośni.

Już od pierwszej kompozycji zaskakuje wokal: pewny, bogaty, rockowy i jednocześnie niezwykle charakterystyczny. Następnie uderza muzyka: pełna mocy, uwodzicielska, unikająca banału i zapadająca w pamięć. Wreszcie teksty: wszystkie napisane przez Presley, szczere, bezpośrednie, odważne.

W mrocznym utworze “Lights Out” – pierwszy singiel zapowiadający album, Lisa rozprawia się z ciemną stroną swojego dziedzictwa:

“Someone turned the lights out there in Memphis
That’s where my family’s buried and gone
Last time I was there I noticed a space left
Next to them there in Memphis in the damn back lawn.”

(Ktoś zapalił światła tam w Memphis
Tam gdzie spoczywa moja rodzina,
Kiedy byłam tam ostatnio zobaczyłam obok nich wolne miejsce,
tam w Memphis, na przeklętym trawniku za domem)

“Nigdy nie chciałam pisać piosenek, które mogłyby wskazywać na moje pochodzenie – przyznaje. „Ale kiedy już to zrobiłam w ‘Lights Out’, podjęłam ten temat w zupełnie inny, nieco mroczny sposób. Nie śpiewam: ‘Hurra! Jestem z Memphis i mam wspaniałe życie.’“

Jeżeli chodzi o muzykę, na płycie wyraźnie słychać brzmienie rockowe, które jest dziełem producentów Erica Rosse’a (wyprodukował pierwsze dwie płyty Tori Amos) oraz Andrew Slatera ( współpracował z Fioną Apple, Macy Gray i Wallflowers).

Na ostateczne brzmienie płyty miał również wpływ kompozytor i muzyk Danny Keough - pierwszy mąż Presley.

“Danny jest moim najlepszym przyjacielem i ciągle coś razem piszemy” – mówi Lisa. „To on jest jednym z powodów, dla których zdecydowałam się śpiewać i tworzyć, dlatego nie miałam zamiaru wykluczać go z udziału w nagraniach. Gdyby nie on, nie pisałabym, ani nie śpiewała.”

Chociaż muzyka towarzyszyła jej od zawsze, Presley po raz pierwszy zaśpiewała publicznie dopiero w wieku 20 lat. Kiedy się wreszcie odważyła, zabrakło jej pomysłów na piosenki. Musiało upłynąć jeszcze dziesięć lat zanim powstał materiał, który nadawał się do zaprezentowania szerszemu gronu.

“Kiedy przeżyłam już swoje, poczułam, że muszę znaleźć dla tego wszystkiego jakieś ujście. Chciałam, żeby ludzie dowiedzieli się, kim jestem. Wiedziałam, że nadszedł już czas”- mówi.

Lisa intensywnie tworzyła i nagrywała. Piosenki były ciągle zmieniane i nagrywane od nowa. Nowej dynamiki nadała kompozycjom współpraca ze Slaterem oraz zatrudnienie Rosse’a, aby ten sprawował pieczę nad całym przedsięwzięciem.

“Kiedy poznałam Erica, byłam naprawdę wściekła, wykrzyczałam mu, że mam gdzieś to, co myśli i nie będę z nim rozmawiać” - wspomina.
„On jednak miał do mnie bardzo dużo cierpliwości i rozumiał, że pisałam i przerabiałam te piosenki przez 4 lata i, że w związku z tym, byłam gotowa każdemu kazać się odwalić. Eric zaczął robić naprawdę fajne rzeczy i uświadomiłam sobie, że chyba rzeczywiście zrobimy tą płytę wspólnie. Napisaliśmy razem ‘Indifferent’ i pomyślałam, że cała płyta powinna mieć właśnie takie brzmienie.”

Andrew Slater włożył wiele pracy, żeby pomóc Presley nie tylko nagrać płytę, ale sprawić, by stała się jej osobistym wyznaniem.

“Kiedy zaczęłam współpracować z Andiem, nie próbował mi niczego narzucać.” – mówi Lisa. „Chciał tylko, żeby wszystko dobrze wypadło, żeby było wiarygodne, a przecież i ja właśnie tego pragnęłam.”

Debiut Presley nie jest jednak wcale kwestią przypadku, Lisa już wcześniej miała wiele okazji żeby nagrać płytę. Pierwszy kontrakt zaproponowano jej, gdy była nastolatką i jeszcze nikt nie słyszał, żeby w ogóle śpiewała.

“Nie chciałam robić nic, co wynikałoby jedynie z tego, kim jestem” - mówi Lisa. „Miałam na przykład wystąpić w jakimś filmidle z Vanilla Ice! Proponowano mi w życiu naprawdę najdziwniejsze rzeczy. Nic z tego nie wyszło, bo zupełnie mi na nich nie zależało. Tym razem jednak zrobiłam coś naprawdę z sercem. W tym jestem dobra - potrafię przekazać w piosence jaka jestem naprawdę.”

Dyskografia