DECLARATION OF DEPENDENCE
„So we meet again, after several years, several years of separation…” (Spotykamy się znów, po kilku latach, kilku latach oddalenia...) The Boat Behind

„Tytuł płyty?” mówi Erlend. „To oczywiste, że opowiada o mnie i Eiriku, Pragniemy przywrócić idei zależności lepsze imię. Niezależność jest w modzie od wieków, ale bycie od kogoś zależnym też jest dobre. Wolność, którą się cieszymy od kilku dekad pozostawiła nam niemal zbyt szeroki wybór. Nasza współpraca jest bardzo ważna i dla mnie i dla Eirika: to dla nas obu źródło największych osiągnięć. Zależność ogranicza nieskończoność życiowych możliwości. Ale po trzydziestce człowiek pragnie podejmować nieodwołalne decyzje. Chce zaakceptować to, kim jest i jak postępuje.”

 

 

Trzeci album Kings of Convenience zatytułowany „Declaration of Dependence” to wspaniałe nagranie z bardzo wielu powodów. Również Eirik Bøe ze swobodą opowiada o „poważnym przekazie” płyty i śmieje się z zawartych na niej elementów „wykwintnej bossa novy”. Tymczasem jego partner z zespołu Erlend Øye ekscytuje się stworzeniem „najbardziej rytmicznego nagrania pop wszechczasów w kategorii płyt bez udziału instrumentów perkusyjnych”. Poza tym nikt nie nagrywa albumów, tak jak ci goście. „Kiedy zaczynaliśmy, baliśmy się, że będziemy brzmieć jak inni artyści,” mówi Erlend. „Ale teraz czujemy, że jesteśmy sami w naszej bajce.” Najbardziej uderzające w albumie jest wrażenie, że wspólne muzykowanie nie jest zabawą i nie należy do tego zbyt lekko podchodzić. Ta płyta jest częścią większej całości: długiej i zażyłej przyjaźni, która miewała wzloty i upadki.

 

 

Aby móc tworzyć tak emocjonalnie autentyczną  muzykę, trzeba mieć odwagę się odsłonić i zdobyć na brutalną szczerość w kwestii swoich pomysłów. Na płycie „Declaration of Dependence” duet Kings of Convenience – dwójka zupełnie różnych ludzi, każdy z własną koncepcją na tworzenie muzyki – wykorzystuje siłę, jaką posiada razem. Ponadto muzycy przyznają, jak bardzo się potrzebują, by tworzyć muzykę, do jakiej dążą. Taka otwartość to rzadkie zjawisko w muzyce pop.

 

 

„W wielu kwestiach stanowimy przeciwieństwa,” mówi Eirik. „Miewamy wiele spięć, nasze dążenia się rozmijają, ale tyle się kłóciliśmy w ciągu ostatnich kilku lat, że teraz już wiemy, jak ze sobą postępować.”

 

 

Przepiękna ponad oczekiwania płyta „Declaration of Dependence” (Second to Numb, Rule My World czy 24-25 to piosenki nie ustępujące ich najwspanialszym kompozycjom) jest również dla duetu początkiem nowej ery. Płyta zaczęła nabierać kształtu w lutym 2007, gdy muzycy spotkali się na plaży w Meksyku widniejącej na okładce albumu. W marcu muzycy spotkali się na scenie grając pierwszy koncert od ponad dwóch lat. Poczuli, że trzeba nagrać kolejną płytę. „Naprawdę,” mówi Eirik. „Nie mieliśmy wyboru.”

 

 

“Go easy on me, I can’t help what I’m doing…” (Potraktuj mnie łagodnie, bo robię to, co muszę…) Renegade

 

 

Eirik i Erlend znów zamieszkali w Bergen. Erlend przeprowadził się do rodzinnego miasta po pięciu latach spędzonych w Berlinie. „Chciałem pobyć gdzieś, gdzie można godzinami chodzić po mieście, ale każdy Norweg zaczyna tęsknić za górami i morzem” mówi.

 

 

„Podczas naszych spotkań muzyka rodzi się w bólach,” opowiada Erlend. „Zawsze ten drugi ma najmniej entuzjazmu na świecie. Zawsze oczekujemy, że ten drugi wymyśli coś przełomowego!” 

 

„Przy naszym trybie pracy,” dodaje Eirik „wszystko bardzo wolno posuwa się do przodu. Starannie opracowujemy utwory, wszystkie piosenki muszą przejść przez sito ostrej krytyki. Czasem trzeba odpuścić, zabić swoje dziecko, choć ból nigdy nie znika.”

 

 

„Staliśmy się bardzo egalitarni,” mówi Erlend. „Na początku to Eirik był frontmanem grupy, a teraz jesteśmy równymi partnerami. Otworzyliśmy się na nową paletę brzmień.”

 

 

„OK, I get it, OK, I see, you feel vulnerable around me…”

 

(OK, rozumiem, wszystko jasne: łatwo mogę cię zranić” Mrs Cold

 

 

A zatem „Declaration of Dependence” to historia dwóch osób żyjących własnym życiem, które poczuły, że razem mają większą siłę niż oddzielnie. W pewnym sensie jest to najbardziej dojrzałe i dorosłe nagranie w dyskografii Kings of Convenience. Dzięki szczerości i wysiłkom muzyków, jest też ich najbardziej autentyczną i porywającą płytą.

 

„Erlend to szalenie uparty osobnik, który bezkrytycznie wierzy w swoje koncepcje ,” mówi Eirik o partnerze. „Jest wolny, twórczy i ma mnóstwo nietypowych, świeżych pomysłów. To unikalna zaleta. Tak się składa, że jego podejście do muzyki jest bardzo podobne do mojego: lubimy ten sam typ oryginalności.”

 

 

„Eirik jest rozdarty pomiędzy kilkoma ideałami dobrego życia,” mówi Erlend. „Pragnie stabilizacji, ale nie chce wyrzec się przygód. Mam bardzo pozytywny stosunek do pełnego przygód stylu życia, spontaniczności. Dlatego on się ustabilizował. Lubimy przyjmować kontrastujące ze sobą postawy. Myślę, że on mi zazdrości niedojrzałości i wolności. Ja zazdroszczę mu stabilizacji. Ma piękną dziewczynę i piękne dziecko. Jego syn niewątpliwie zostanie kiedyś naszym perkusistą. Wyznaczy nam nowy kierunek!”

Tracklista:
1. 24-25
2. Mrs. Cold
3. Me In You
4. Boat Behind
5. Rule My World
6. My Ship Isn't Pretty
7. Renegade
8. Power Of Not Knowing
9. Peacetime Resistance
10. Freedom And Its Owner
11. Riot On An Empty Street
12. Second To Numb
13. Scars On Land

 

Artyści
Kings Of Convenience

Prosto ze Skandynawii

Pliki dźwiękowe
Teledyski