Elektrenika
Trzecia płyta Reni Jusis - zdominowana przez akcenty elektroniczne.

O Elektrenice
"Nowa płyta, o innym niż dotychczas charakterze, jest zdominowana przez instrumenty elektroniczne. Kompozycje utrzymane w nowej stylistyce: muzyka klubowa, two step, a wszystko z domieszką funku i acid jazzu. Wiele jest odniesień do lat 80-tych, nie tylko w kompozycjach ale też w aranżacjach - instrumenty elektroniczne przeważają nad resztą. Na tle syntezatorów analogowych czy programowanych beatów zawsze wyłaniają się partie solowe muzyków o jazzowych korzeniach. Osobiście oceniam swoją płytę jako najbardziej taneczną w swoim dorobku. Dzisiaj określenie "muzyka klubowa" równa się "muzyka taneczna" i sugeruje, że jest to muzyka do tańca dla miłośników funku i jazzu. Ja do takich należę. Na płycie są także utwory, które nazywam eksperymentalnymi, w których starałam się połączyć elektronikę ze swingiem lub bawię się na pograniczu kiczu lat 80-tych. Nagrałam płytę, której od dawna szukałam w sklepach. Skoro nikt takiej płyty nie wydał - ja postanowiłam ją nagrać. Dla własnej przyjemności...
...Teksty na płycie różnią się od poprzednich. Więcej traktują o sprawach damsko-męskich, chyba po raz pierwszy się tak otworzyłam i chciałam podzielić tym wszystkim co działo się w moim sercu w ostatnim okresie.
Na płycie tylko jeden gość, ale jaki! - Ula Dudziak po raz kolejny udowodniła, że jest wulkanem energii. Nie brakuje jej odwagi, żeby przyjmować nowe wyzwania muzyczne.
(...) to moja najlepsza płyta. Kropka."




Prosto z Pewexu !
Próbując przywołać wspomnienia lat 80-tych dochodzę do wniosku, że chyba najbardziej utkwiła mi w pamięci ekstrawagancka moda i brzmienia instrumentów elektronicznych. Moimi idolami byli: Michael Jackson, Madonna, Limahl, Kaja GooGoo. Jeszcze jakiś czas temu powiedziałabym: "nigdy więcej tego kiczu, taniego gustu, plastiku ! " A dzisiaj za największy komplement uważam jeśli ktoś z muzyków nazywa moje najnowsze nagrania mianem: "prosto z Pewexu!" Dopiero teraz byłam w stanie zdystansować się do tamtych muzycznych wydarzeń, ocenić co dla mnie było tak naprawdę wartościowe i z czego można by było czerpać inspiracje dzisiaj. Dla mnie takim nowym objawieniem były stare płyty Herbie Hancoka, Stewie Wondera i przeboje Kaja GooGoo. W modzie zaś najbardziej zainspirowały mnie stare kasety video z lekcjami aerobicku, prowadzone przez Jane Fonde... Wszystkie pomysły i wspomnienia ułożyły się w jedną całość już na początku pracy nad "Elektreniką". Super Pewexowska wizja stała się dla wszystkich współtworzących ten album głównym tematem do żartobliwych rozważań i dyskusji podczas nagrań. No i te plastikowe daszki na głowę... Każdy z gościnnie występujących muzyków na mojej płycie - już je ma!


Żwirek i Muchomorek
Zdjęcia do mojego najnowszego teledysku do piosenki "Nic o mnie nie wiecie" miały miejsce głównie w Pradze. Do dzisiaj nie mogę uwierzyć ile spotkało nas tam niespodziewanych sytuacji i ile mieliśmy w tym wszystkim szczęścia! Przez 3 dni pod przewodnictwem Piotra Rzeplińskiego (reżysera teledysku) przemierzaliśmy Pragę w szerz i wzdłuż w poszukiwaniu ciekawych, tłocznych miejsc, gdzie mogłabym zaśpiewać swoją nową piosenkę. Pomysł klipu polegał bowiem na rejestrowaniu wszystkich sytuacji, które wydarzą się wokół mnie - śpiewającej i tańczącej na ulicy kolorowej postaci. Jak łatwo się domyślić, mój kiczowaty strój, piosenka i niepowtarzalny magnetofon (marki Telefunken) z mikrofonem pokrytym brokatem wzbudzały spore zainteresowanie... Nie wiem co z tego uchwyciła kamera, ale podczas moich ulicznych występów doszło do 1 stłuczki, około 15 potknięć i zderzeń przechodniów, kilka starszych pań stukało się w głowę, a 3 młodych mężczyzn zaczęło ze mną tańczyć. Nie będę już przechwalać się japońskimi wycieczkami, które uwieczniły nas na dziesiątkach zdjęć, ale pozwolę sobie napomknąć, że fuksem udało nam się bez zezwoleń zrobić zdjęcia na: statku wycieczkowym, zabytkowych mostach i uliczkach, oraz w tramwaju, oczywiście wszędzie z "piosenką na ustach"! I jakby było tego mało, ostatniego wieczora już po naszych zdjęciach, spacerując znaleźliśmy się przypadkowo w centrum Hollywoodzkiego planu zdjęciowego do najnowszej super produkcji z udziałem Anthonego Hopkinsa i Chrisa Tuckera pt. "Black Ship". Kiedy Hopkins jak gdyby nigdy nic przechadzał się miedzy nami, wszyscy myśleliśmy o tym samym: czemu nie mamy teraz przy sobie kamer?! Zdając sobie sprawę z tego, że i tak nam nikt nie uwierzy, posłusznie wróciliśmy do kraju, uprzednio zaopatrując się we wszelkie gadżety przedstawiające Krecika oraz Żwirka i Muchomorka.

Artyści
Reni Jusis

Najbardziej "zakręcony" głos żeński w Pomaton EMI.

Aktualności