23 lata od wydania debiutanckiej płyty Signing Off (1980) UB40 powraca do swoich korzeni. Jesienią ci wierni wyznawcy reggae przypomną o sobie podczas obszernej trasy koncertowej po Wielkiej Brytanii związanej z premierą ich nowej płyty studyjnej "Homegrown", na której powracają do tradycyjnych źródeł swojej siły. |
"Homegrown" -22. album grupy – został zagrany i wyprodukowany przez tych samych ośmiu muzyków, którzy w 1978 roku w Moseley w Birmingham założyli UB40.
UB40 od zawsze stanowili nie tylko zespół, ale i zgraną paczkę. Uczyli się grać i komponować słuchając swoich ulubionych wykonawców reggae. I pomimo olbrzymiego sukcesu udało im się zachować tę niezwykłą chemię, która połączyła ich na samym początku, w Moseley.
'Za wszelką cenę staraliśmy się utrzymać to, co łączyło nas, kiedy zaczynaliśmy' - twierdzi Robin. 'Jest nas ośmiu i wszyscy jesteśmy tu na równych prawach. Zawsze byliśmy bardzo demokratyczni. Wszystkie nasze zarobki dzielimy na osiem. Dzięki temu jesteśmy bardzo zgranym zespołem. Zżyliśmy się również dzięki temu, że wszyscy zostaliśmy w Birmingham. Jeżeli kogoś ponosi, potrafimy mu dać niezły wycisk’.
Pierwszy singiel z płyty "Homegrown"; "Swing Low", to oficjalny hymn angielskiej drużyny rugby na Mistrzostwa Świata 2003 w Australii. Z okazji jego premiery zespół wystąpił w mekce fanów rugby, na słynnym boisku w Twickenham, rodzinnym mieście angielskiego rugby, 6 września, przed meczem Investec Challenge między Anglią i Francją.
"Swing Low" od dawna było ulubioną piosenką fanów rugby w Anglii. Sama melodia była w przeszłości słynną piosenką-manifestem przeciwko niewolnictwu. Tak więc oprócz tego, że jest to przejmujący hymn skandowany z trybun podczas mistrzostw świata, to w warstwie tekstowej utwór ten doskonale pasuje do prezentowanej od lat przez UB40 antyrasistowskiej filozofii. Jednak zamiast klasycznego wykonania w stylu ich słynnej serii "Labour Of Love", UB40 nadali "Swing Low" bardziej nowoczesny charakter: dodali niespokojne elektroniczne bity, sampla ze śpiewającym tłumem fanów rugby oraz porywający chór gospel z United Colours Of Sound.
Podczas gdy wiele zespołów ślepo podąża za kolejnymi trendami w muzyce, co chwila zmieniając styl w desperackiej próbie utrzymania się na szczycie, UB40 pozostaje wierne reggae, które jest dla nich niewyczerpanym źródłem różnorodności i oryginalności. Dla zespołu, muzyka, która powstała na Jamajce w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych jest dzisiaj równie żywa co kiedyś. 'Do pewnego stopnia reggae uważa się już za muzykę przeszłości' - twierdzi perkusista James Brown. 'Ale przecież nie byłoby dzisiaj garage, drum and bass ani hip-hopu gdyby nie reggae. Nie istniałaby nowoczesna muzyka klubowa gdyby nie dub. Kiedy słucha się takich producentów jak Timbaland, słychać wyraźnie, że ich styl ukształtował się wyłącznie w oparciu o reggae.'
To, co wyróżnia UB40, i co doskonale potwierdza płyta "Homegrown", to zdolność do łączenia wspaniałych rytmów reggae z typowo angielską słabością do dobrego popu. 'Staramy się grać reggae' - mówi Robin. 'Jednak dorastaliśmy słuchając Beatlesów i Everly Brothers, a więc jeszcze zanim narodziło się reggae. Nigdy nie próbowaliśmy nagrywać płyt pop, ale pop zawsze gdzieś tam na nich pobrzmiewał. Taki zupełnie przypadkowy koktajl.'
Muzycy z UB40 mają jeszcze przed sobą wiele gór do zdobycia zanim łagodne rydwany powiozą ich do domu. Swoje 25-lecie świętują premierą jednej z najlepszych w swojej karierze płyt. A ponieważ reggae coraz częściej pojawia się na listach przebojów dzięki takim gwiazdom parkietu jak Shaggy i Sean Paul, UB40 coraz częściej wymienia się w gronie największych inspiracji młodego pokolenia artystów.
'Zawsze, gdy rozmawiamy z gwiazdami dance, są bardzo chętne do współpracy' - twierdzi Robin. 'Jesteśmy już na tym etapie, że wielu z obecnych artystów reggae dorastało na naszej muzyce. Jesteśmy czczeni przez wielu młodych muzyków, którzy po raz pierwszy usłyszeli nasze kompozycje u swoich rodziców. Słyszę inspirację naszą muzyką na wielu współczesnych płytach reggae.'
'Cokolwiek robimy, staramy się zawsze zachowywać brzmienie UB40' - podsumowuje Robin. 'Kiedy nad piosenką pracują tylko dwie-trzy osoby z grupy, nie brzmi ona zupełnie jak UB40. Wystarczy jednak, że wszyscy inni wtrącą swoje trzy grosze i zaraz mamy do czynienia z UB40 w najczystszej postaci.'
