Krzyk / Live
Krzyk / Live

KRZYK to pierwsza solowa płyta Jacka Kaczmarskiego. Poprzedzał ją nagrany kilka miesięcy wcześniej album MURY, debiutancki program tria Gintrowski/Kaczmarski/ Łapiński. Niestety, KRZYK – bezprecedensowe wydarzenie artystyczne, prezentacja największego talentu tamtego pokolenia i tamtych lat – zanim zdobył status legendy, stał się swoistym kuriozum na styku polityki i fonografii. Album, nagrany legalnie w studiach Polskich Nagrań w marcu i czerwcu niezwykłego roku 1981, nie zobaczył światła dziennego, przetrzymany przez cenzurę i zablokowany w stanie wojennym. Zanim ukazał się w następnym – po 1981 – „jasnym” roku polskiej historii, 1989, Jacek Kaczmarski stał się postacią wyklętą, bardem podziemia, emigrantem.
Płyta ukazała się więc w osiem lat po nagraniu (ciekawostka w skali światowej...) i czas poddał ją okrutnej próbie – buntowniczy materiał z okresu Wielkiego Protestu, miał prawo stracić na aktualności w okresie Wielkiego Tryumfu. Czy tak się stało?
Materiał składający się na album KRZYK zawiera kilka pozycji obecnych wpisanych na trwałe we współczesny repertuarze koncertowy Kaczmarskiego, co już częściowo udziela odpowiedzi na postawione pytanie. Właśnie z tego albumu pochodzi kultowa Obława. Ale jest tu także Lekcja historii klasycznej, Sen Katarzyny II oraz pamiętna Ballada o spalonej synagodze. Po latach warto przyjrzeć się tym pieśniom na nowo.
KRZYK to solowy projekt Kaczmarskiego w pełnym tego słowa znaczeniu, chociaż towarzyszy mu na fortepianie Zbigniew Łapiński. Autorem wszystkich z siedemnastu utworów jest on sam, jedynie do dwóch tekstów muzykę napisał Łapiński (Meldunek i Pustynia 80). Na debiutanckim albumie tria, MURY, Jacek Kaczmarski podpisał się dokładnie pod połową repertuaru, pozostawiając drugą część Gintrowskiemu, który komponował w części także i do jego wierszy. Ale dopiero na albumie KRZYK Kaczmarski w pełni rozwija skrzydła. Jako autor, wykonawca oraz... tłumacz.
Podobnie jak debiutanckie MURY, również i KRZYK rozpoczyna się od adaptacji według Wysockiego. Adaptacji właśnie, albowiem Kaczmarski nie ograniczał się do prostych przekładów, kiedy wprowadzał do swojego repertuaru pieśni innych bardów (jaskrawym tego przykładem były Mury właśnie). Piosenka Nie lubię to aroganckie, buńczuczne motto „młodego gniewnego”, kilkoma ostrymi pociągnięciami szkicujące galerię piosenek, która się przed nami otwiera: „Nie lubię, gdy mi mówią po imieniu, gdy w zdaniu jest co drugie słowo – brat”. I od razu następują dwie niezwykle ważne utwory z „okresu dojrzewania”, napisane w latach 1974-75: Przedszkole („W naszym przedszkolu nie jest źle, kiedy się grzecznym jest”) i Poczekalnia ze słynną aluzją „uwierzyliśmy megafonom”. To fakt, w przedszkolu zwanym PRL lepiej było być grzecznym, ale megafonom propagandy nie należało wierzyć w żadnym razie.
W zaskakującej poincie pieśni Meldunek, po wysłuchaniu raportu z kamieniołomów i doniesienia o szczerym zaangażowaniu pracujących i podnoszeniu wydajności pracy, dowiadujemy się, że autorem pisma jest „starszy niewolnik, Trak Spartakus”. Jednak prawdziwa Lekcja historii antycznej czeka nas w pieśni pod takim właśnie tytułem – po słynnych pierwszych słowach „Pamiętników” Juliusza Cezara, przekonujemy się, jak łatwo republika zamienia się w tyranię w rękach despoty: „Skargą, krzykiem i płaczem rozbrzmiewa cały świat, a Juliusz Cezar ćwiczy lapidarność stylu”.
Lekcję historii nowożytnej znajdujemy w pieśniach Starość Piotra Wysockiego („Śmieje się Moskal nade mną pochylony – już po walce, generale, już po walce ten okop jest stracony”) i Sen Katarzyny II („Na smyczy trzymam filozofów Europy...”). Mit miesza się ze współczesnością w utworze Kasandra („Już mrówcza fala toczy się po polu, gdzie niewzruszenie tkwi Czerwony Koń”). Ale najbardziej złowieszczo brzmi finałowe przesłanie tej pieśni: „Są ludy, co dojrzały do śmierci z rąk ludów niedojrzałych do życia...” Czyżby aż tak czarno widział Kaczmarski przyszłość własnej ojczyzny, kiedy – w 1978 roku – pisał tę przygnębiającą pieśń?
Niewątpliwie najbardziej znanym utworem z płyty KRZYK jest Obława, wzorowana częściowo na pieśni Wysockiego („Polowanie na wilki”). Ten doskonały utwór, bodaj do dziś najszerzej utożsamiany z twórczością Jacka Kaczmarskiego, zawiera w sobie wszystkie cechy hymnu pokolenia: heroizm, poczucie zagrożenia, nierówność szansy na przetrwanie i wolę walki do upadłego, do końca: „Lecz nie skończyła się obława i nie śpią gończe psy i giną ciągle wilki młode na całym wielkim świecie! Nie dajcie z siebie zedrzeć skór! Brońcie się i wy! O bracia, wilcy! Brońcie się nim wszyscy wyginiecie!” Upraszczając kasandryczną wizję tej pieśni można powiedzieć, że przeciwko młodym wilkom wyjechały wkrótce czołgi. Ale metafora owej przypowieści jest szersza – wilk to człowiek, polowanie to... świat.
Tytułowy KRZYK kontynuuje jakże ważny wątek „malarski” w twórczości Jacka Kaczmarskiego. Tym razem inspiracją stał się słynny obraz Müncha – ekspresji tego dzieła dorównuje ekspresja interpretacji, kiedy poeta śpiewa: „Zatykam uszy swe! Mój własny krzyk, mój własny krzyk ogłusza mnie!” Tak, to był krzyk rozpaczy.
Na paradoks zakrawa fakt, że to właśnie Krzyk był zamykającym utworem albumu – nastąpiły po nim lata milczenia, lata mroczne. Głos Kaczmarskiego powrócił do nas echem dopiero na falach eteru, kiedy to bard-wygnaniec związał się z monachijską Rozgłośnią Polską Radia Wolna Europa. Ten ważny okres uwieczniły wydane po raz pierwszy na CD programy: KOSMOPOLAK, DZIECI HIOBA i GŁUPI JASIO.
Daniel Wyszogrodzki 

Płyta LIVE Jacka Kaczmarskiego mogła – przynajmniej przez pewien czas – spełniać funkcję koncertowego wyboru „greatest hits” tego artysty. Nagrana w trakcie tournee, pierwszego po dziewięciu latach emigracji, oddaje atmosferę, w jakiej przyjmowany był Jacek Kaczmarski przez polską publiczność, tak dobrze pamiętającą jego pieśni.
Powrót barda był w Polsce wydarzeniem kulturalnym. Utożsamiany z „Solidarnością” i antykomunistyczną opozycją, słuchany przez wszystkie mroczne lata z amatorskich kaset albo na (zagłuszanych) falach Radia Wolna Europa, Jacek Kaczmarski zostawił po sobie pamięć żywą. Jednak większość wielbicieli, wypełniająca sale koncertowe w 1990 roku, gdy dokonano tych nagrań, znała przede wszystkim jego dawne piosenki, napisane przed stanem wojennym, przed emigracją. Tymczasem bard nie próżnował – nieustannie reagował na współczesność, ani na chwilę nie oddalał się od swoich pasji historycznych, spisywał refleksje i wnioski z nowych doświadczeń w niepowtarzalnej poetyckiej formie, wzbogacając swoje wiersze muzyką. Tworzył nowy materiał, ale też dystansował się do starego. W 1990 roku miał już w dorobku kilkaset piosenek – niełatwo wybrać z takiej masy kilkanaście najbardziej znaczących i oczekiwanych.
Tym bardziej warto postarać się zrozumieć jego wybory. Płyta LIVE zawiera zapis występu w warszawskim klubie „Riviera-Remont” w dniu 26 maja 1990 roku, a jej repertuar jest dość typowy dla całej trasy koncertowej (choć – co zrozumiałe – były drobne różnice w zestawie utworów pomiędzy kolejnymi recitalami). Stary kolega, Zbigniew Łapiński, akompaniuje Kaczmarskiemu na fortepianie, wzbogacając – tak samo jak robił to na początku lat osiemdziesiątych w programach tria Gintrowski/ Kaczmarski/Łapiński – muzyczną warstwę recitali. Śpiewak nie był więc sam.
Jacek Kaczmarski sięgnął niemal wyłącznie po piosenki własne (jedynym wyjątkiem jest tutaj Powrót sentymentalnej panny S. z muzyką Jana Krzysztofa Kelusa). Próżno też szukać w repertuarze A.D. 1990 pieśni znanych z występów tria sprzed dekady.
Koncert otwiera Nasza klasa – najlepszy prolog spotkania po latach: „Co się stało z naszą klasą, pyta Adam w Tel-Avivie?...” I tak zaczyna się geografia rozsianego po całym świecie pokolenia. To rozsianie po świecie jest częścią naszego narodowego etosu, którego wymiar alegoryczny ożywa w kolejnych pieśniach. Przejście Polaków przez Morze Czerwone wprowadza nas w nastroje towarzyszące samemu Jackowi Kaczmarskiemu przez lata tułaczki: „Mnie na nieznane brzegi wyrzuciło...”. Dalej mamy filozoficzną Balladę o Głupim Jasiu, jedną z najważniejszych pieśni barda z okresu spędzonego poza granicami kraju – przesłanie „Woda Życia nie istnieje, ale zawsze warto po nią iść” obrazują syzyfowy trud poszukiwania wszelkiej utopii.
W pieśniach Kaczmarskiego powraca historia żywa, tak bliska, że niemal namacalna. Tryptyk pieśni o dziejach najnowszych otwiera Tradycja – utwór śmiało formułujący genezę naszych dzisiejszych utrapień: „Spójrzcie na królów naszych poczet [...] Nie czyja inna – lecz ich wina: sojusz Hitlera i Stalina”. Po takim wstępie Kaczmarski przypomina pieśń napisaną na fali gniewu roku 1982 – Ballada wrześniowa, czyli opowieść o czwartym rozbiorze Polski („Już starty z map wersalski bękart...”), znajduje bezpośrednią kontynuację w Jałcie, opowieści o rozbiorze piątym.
Moralny wymiar historii najnowszej odnajdujemy w Opowieści pewnego imigranta, Żyda, związanego z Polską „pępowiną hańb”, nękanego wyrzutami sumienia i echami przegranego życia. Człowieka topiącego rozpacz w wódce, tak jak biblijny Barabasz nieoczekiwanie topi ją we łzach „W karczmie z widokiem na Golgotę [...] Barabasz płacze” (Kara Barabasza). Ukojenia od tortur historii i sumienia możemy szukać tylko w kulturze – w literaturze i w narodowych mitach. Oczywiście każdy naród ma taką kulturę, jaką stworzył i bywa ona szlachetniejsza, niż naród na to zasługuje. Nie bez kozery Kaczmarski przywołuje postacie Kmicica (Pan Kmicic) i Wokulskiego (Lalka, czyli polski pozytywizm): „Sklep zmienia pana, a świat – postać”.
Nie ma w dorobku Kaczmarskiego utworu, który odbył ewolucję tak zaawansowaną, jak nieśmiertelna Obława, ale też niewiele jest utworów utożsamianych aż tak dalece z postacią barda. Napisana w 1974 roku na kanwie pieśni Włodzimierza Wysockiego Obława – niemal hymn całego pokolenia „młodych wilków”, zanim sprofanowała to określenie pop kultura lat 90-tych – kończy się apelem: „O, bracia wilcy! Brońcie się nim wszyscy wyginiecie!”. Ale kontynuacje tego wątku z roku 1983, Obława II (z helikopterów) wkracza w kolejny wymiar: „To już nie polowanie [...] To planowe niszczenie gatunku!”. Trzecia część tryptyku – opowieść Trójłapego – odbiera wszelką nadzieję – człowiek (w podmiocie: wilk) nie znajdzie ucieczki przed człowiekiem. A heroizm to synonim samotności – Obława III (Potrzask).
I tak zbliżamy się do finału. Pointą recitalu mogła być „piosenka z kluczem”, utwór Powrót sentymentalnej panny S. według Kelusa (powrót owej tajemniczej „panny” w 1988 roku był wystarczająco wyraźną zapowiedzią nadchodzącej Wielkiej Zmiany, natomiast metaforyczne odarcie jej z „sentymentów” graniczyło z proroctwem). Ale po przypomnieniu „wykutej z mitów” Zbroi Jacek Kaczmarski serwuje nam swoje Opus Magnum, epickie, dantejskie Epitafium dla W. Wysockiego, w porywającym wykonaniu: „To moja droga z piekła do piekła, w dół na złamanie karku gnam”...
Czy są to „greatest hits” Kaczmarskiego? Na pewno nie dzisiaj, po powstaniu wielu nowych, ważnych pieśni. Czy było wtedy? Nieważne. Utwory składające się na płytę LIVE to przemyślany, świadomie skonstruowany przekaz artysty tam i wtedy. A jeśli nawet tu i teraz wyglądałby on inaczej (a nie ulega to wątpliwości), pamiętajmy, o co artysta apeluje w finałowych wersach Epitafium: „Pamiętajcie wy o mnie, co sił! Co sił! Choć przemknąłem przed wami jak cień! [...] Przecież wrócę, gdy zacznie się dzień!” Tym recitalem Kaczmarski powrócił do nas i metaforycznie i dosłownie.
Daniel Wyszogrodzki 

Krzyk
1. Nie lubię  
2. Przedszkole  
3. Poczekalnia  
4. Manewry  
5. Kosmonauci  
6. Pustynia 80  
7. Meldunek  
8. Obława  
9. Kasandra  
10. Lekcja historii klasycznej  
11. Misja  
12. Sen Katarzyny II  
13. Starość Piotra Wysockiego  
14. Ballada feudalna  
15. Ballada o spalonej synagodze  
16. Nawiedzony wiek XX  
17. Krzyk

Live
1. Nasza klasa  
2. Przejście Polaków przez Morze Czerwone  
3. Bajka o głupim Jasiu  
4. Pan Kmicic (Trylogia)  
5. Tradycja  
6. Ballada wrześniowa  
7. Jałta  
8. Opowieść pewnego emigranta  
9. Kara Barabasza  
10. Lalka czyli polski pozytywizm  
11. Obława  
12. Obława II  
13. Obława III  
14. Powrót sentymentalnej panny S.  
15. Zbroja  
16. Epitafium dla W. Wysockiego

 




 

 

Artyści
Jacek Kaczmarski

Najsłynniejszy polski bard.

Aktualności