Naprawdę nie dzieje się nic (digipack)
"Naprawdę nie dzieje się nic" jest drugą płytą wyjątkowej kolekcji twórczości Grzegorza Turnaua. Czternaście dotychczas wydanych albumów w nowej szacie graficznej i ekskluzywnych opakowaniach zostało wydanych ponownie z okazji 20.lecia Pomatonu. Zbierz wszystkie płyty i stwórz elegancki zbiór twórczości z wizerunkiem Grzegorza Turnau!

14CD_turnau_strona.jpg

 

 

Naprawdę nie dzieje się nic (tracklista):

1. Kto wie, czyli piosenka o chęci  

2. Życia modele  

3. Złoty sznur  

4. Na młodość  

5. Hola, wpuść nas  

6. Hymn wieczorów miejskich  

7. Zanim...  

8. Byłem w Nowym Jorku  

9. Pianista i ja  

10. Było kiedyś między nami  

11. Nie baw się więcej kulą ziemską  

12. Przez kresy  

13. Znów wędrujemy  

14. Naprawdę nie dzieje się nic  

Dodatek Nadzwyczajny:

15. Jakieś inne słowa  

16. We śnie  

17. Gdyby świat powstał na nowo  

18. Z pamiętnika  

19. Z wiatrem  

 

Płyta nagrana za pożyczone pieniądze i rozwożona osobiście po krakowskich księgarniach w postaci kasety.
Od spektakularnego debiutu Grzegorza Turnaua w 1984 roku do nagrania materiału składającego się na jego pierwszy album minęło prawie siedem lat. To i dobrze i źle. Źle, ponieważ nie jest już w tych nagraniach nieprzyzwoicie młodym artystą, który stał się sensacją (a wkrótce legendą) XX Studenckiego Festiwalu Piosenki. Dobrze, albowiem w ciągu minionego czasu skrystalizował się jego niepowtarzalny styl.

Lata owe upłynęły w dużej mierze na recitalach Grzegorza Turnaua w krakowskiej Piwnicy Pod Baranami i zebrany repertuar to tylko część materiału wykonywanego przez artystę na żywo. Sam to zresztą tłumaczy w notce zamieszczonej na okładce: "Czternaście piosenek, które nagrałem [...], to czternaście chwil z mojego piwnicznego życia. Mogłem wybrać nie te, a zupełnie inne chwile..."

Wybór okazał się na tyle "zobowiązujący", ile utworów przetrwało w repertuarze koncertowym Grzegorza Turnaua w następnych latach, a jest wśród nich kilka, które wykonuje do dziś (wśród nich niezapomniana piosenka tytułowa). Ważniejsze jest jednak zapoznanie się ze stylem artysty, zarysowanym tutaj tak wyraźnie, że można mówić z pełną odpowiedzialnością o narodzinach nowego, ważnego zjawiska nie tylko w nurcie polskiej "poezji śpiewanej", ale w całej muzyce popularnej. Potwierdzą to zresztą już wkrótce kolejne nagrania Grzegorza Turnaua.

Po pierwsze więc, jest artysta spadkobiercą w pierwszej linii "szkoły krakowskiej". Nawet, jeżeli wychował się na Beatlesach i zespołach rockowych swojego pokolenia (jak Queen czy Steely Dan), wtopił się w "piwniczne" klimaty Piotra Skrzyneckiego niczym nowe objawienie na miarę Leszka Długosza albo Marka Grechuty. Zresztą on sam podkreślał (i czyni to nadal) swą wielką fascynację nagraniami zespołu Anawa, twórczością kompozytorską Marka Grechuty oraz Jana Kantego Pawluśkiewicza.

Drugi niezwykle ważny nurt obecny w twórczości Grzegorza Turnaua to piosenka autorska. Nawet jeżeli ilościowy udział tekstów własnych artysty w wykonywanych przez niego piosenkach zmieniać się będzie na przestrzeni lat, nie zapominajmy, że początkowo stanowiły one ważną część jego repertuaru, a takie utwory, jak Pamięć czy przebój Kawałek cienia, dowodzą jego oryginalności także na literackiej niwie.

Wreszcie poezja. Śpiewanie poezji jest jedynym bodaj oryginalnym i prawdziwie polskim zjawiskiem w naszej muzyce popularnej, nie ogranicza się zresztą ani do sceny krakowskiej, ani do "łagodnych" (czytaj: nudnych) klimatów muzycznych. Grzegorz Turnau już na debiutanckim albumie daje wyraz fascynacjom poetyckim, obecnym w jego dalszej twórczości, a więc trwałym - jest to poezja Ewy Lipskiej, Konstantego I. Gałczyńskiego, Bolesława Leśmiana. A choć spektrum poetyckich zainteresowań artysty będzie się systematycznie rozszerzać, pozostanie na długo w orbicie takich właśnie inspiracji: krakowsko-młodopolsko (rozumianych jako stan ducha)-bohemianych. To wszystko przy niezakłóconym postrzeganiu współczesności i naturalnej otwartości tyleż na językowe nowatorstwo, co na językową zabawę.

I to właśnie tutaj - jeszcze przed e. e. cummingsem - wkracza na teren twórczych zainteresowań Turnaua młody poeta (nie szkodzi, że warszawski), Michał Zabłocki. On sam przybył ze stolicy do krakowskiej mekki z garścią wierszy (o potencjalnym zastosowaniu muzycznym) i został przedstawiony Turnauowi pod dobrą gwiazdą Piotra Skrzyneckiego. Współpraca obu młodych, utalentowanych twórców, miała przerodzić się w wyjątkowe zjawisko w polskiej piosence lat dziewięćdziesiątych.

Wizytówką tandemu stał się utwór tytułowy płyty, Naprawdę nie dzieje się nic - urzekająca melodia Turnaua do filozoficznego, lecz bynajmniej nie oderwanego od codzienności, tekstu Zabłockiego. Podobne cechy łączyła piosenka Życia modele ("dwa są życia modele, dwa życia sposoby - jeden, życie spokojne, drugi, życie w pośpiechu"). Osobne miejsce zajmuje utwór Byłem w Nowym Jorku - kabaretowa farsa, satyra na "nowy snobizm" pierwszych lat przemian ustrojowych w Polsce ("Mówili mi pojedź, tym bardziej, że możesz"). Koncertowe wykonania tej piosenki objawiają w całej jaskrawości humor Turnaua - przekorny, w porywach przewrotny, ale zawsze elegancki, literacki, operujący niuansem i paradoksem w tradycji najlepszych kabaretów literackich, choćby niezapomnianej "Zielonej Gęsi".

Piosenki autorskie Grzegorza Turnaua zmierzają w podobnym kierunku, co wiersze Michała Zabłockiego (co po części tłumaczy znakomite efekty ich wspólnej pracy): "przychodzi czasem do głowy ta myśl, że można by tak zacząć inaczej żyć" (Kto wie, czyli piosenka o chęci). I dalej: "zanim się wiara w nieskończoność o szlaban potknie i przewróci" (Zanim). Na tym tle wyróżnia się nieco sentymentalny, ale balladowy w formule narracyjnej i bliższy kanonom tradycyjnej piosenki, utwór Pianista i ja. Tutaj kłania się Billy Joel i jego Piano Man, twórczość tego wybitnego nowojorskiego artysty nie jest bowiem Grzegorzowi Turanuowi obca, ale odzywają się też rodzime echa piosenek "zaludnianych" przez Wojciecha Młynarskiego: "Dziś rano zostawiła mnie dziewczyna, bo jednej rzeczy ukryć nie umiałem: że w chwili kiedy siadam do pianina, zapominam, że mam duszę i mam ciało". Ciekawe, w jakim stopniu słowa piosenki obnażają samego twórcę i czy przeżywa on dylematy na osi... pianino-dusza.

Pośród poetów, których wiersze wykonuje Grzegorz Turnau na debiutanckiej płycie, uprzywilejowaną pozycję - w sąsiedztwie Lipskiej, Czechowicza i Gałczyńskiego - zajmuje Krzysztof Kamil Baczyński. Jego Hymn wieczorów miejskich pulsuje niemal teatralną ekspresją, a prawdziwa perłą jest piosenka Znów wędrujemy - eskapistyczny wiersz nieodżałowanego poety w połączeniu z ponadczasowa melodią kompozytora formułuje kanon poezji śpiewanej na miarę nowego pokolenia i nowych czasów.

Muzyka Grzegorza Turnaua, choć niewątpliwie wypływa z tradycji śpiewania poezji, znaczonej nazwiskami takich kompozytorów, jak Zygmunt Konieczny czy Jan Kanty Pawluśkiewicz, od samego początku odznacza się wysoką oryginalnością. Podobnie jego styl wykonawczy, zresztą pierwsze nierozłącznie wiąże się z drugim. Śpiewanie poezji ma u nas wzorzec "heroiczny" (Ewa Demarczyk) i "liryczny" (prymat wiersza, często kosztem wokalistyki i w ogóle muzykalności utworu). Grzegorz Turnau ma to wielkie (i niezwykle rzadkie w polskiej muzyce popularnej) szczęście, że dysponuje głosem czystym (na tle pozostałych interpretatorów poezji jest to nieomal bel canto), o doskonałej naturalnej emisji, a przy tym o szerokiej skali, która nie ogranicza go w możliwości komponowania dla samego siebie (jak było to w przypadku Grechuty). Kompozycje Grzegorza Turnaua odznaczają się więc melodyczną swobodą i śmiałymi rozwiązaniami harmonicznymi - oto śpiewający poeta... z warsztatem.

Nad zespołem akompaniującym Grzegorza Turnaua, zwłaszcza w tych pierwszych nagraniach, wisiało jeszcze potężne błogosławieństwo "szkoły krakowskiej". Poza pierwszoplanową rolą fortepianu, którym młody artysta posługuje się z imponującą biegłością, mamy tu głównie instrumenty smyczkowe i gitarę, chociaż nie braknie instrumentów perkusyjnych, a w zaawansowanych aranżacjach pojawia się saksofon i flet. Po kilku latach w Piwnicy Pod Baranami niełatwo było wyrwać się z formuły zespołu Anawa, ale Grzegorz Turnau miał to uczynić już wkrótce i sygnały tych innowacji wyczuwalne są już tutaj, zwłaszcza w zastosowaniu instrumentów dętych.

Reedycja debiutanckiej płyty Grzegorza Turnaua ukazała się w 1994 roku i została wzbogacona o "Dodatek nadzwyczajny", który w pełni zasługuje na swoją nazwę. Znalazło się w nim pięć wczesnych nagrań artysty, zarejestrowanych przez Polskie Radio Kraków w grudniu 1984 i w czerwcu 1985 roku. Jest to więc zapis z okresu, w którym młody Grzegorz Turnau debiutował na XX Studenckim Festiwalu Piosenki i kiedy rozpoczął regularne występy w Piwnicy Pod Baranami. Pięć przypomnianych piosenek daje dobre pojęcie o stylu wykonawczym artysty. A także o jego brzmieniu, piosenki nagrał bowiem skład muzyków towarzyszących artyście niemal od początku w jego "piwnicznych" recitalach: flet (Stefan Błaszczyński), skrzypce (Małgorzata Górnisiewicz) i gitara (Robert Hobrzyk). W wierszu Szekspira Gdyby świat powstał na nowo soliście towarzyszy związana z Piwnicą piosenkarka, Ola Maurer. Wartość tego nadzwyczajnego dodatku wykracza jednak daleko poza "archiwistykę" - oto Grzegorz Turnau w okresie, kiedy naprawdę rozbłysła jego artystyczna gwiazda, oto piosenki w pełni satysfakcjonujące, dalekie od niedomogów "wcześniaka": poza Szekspirem (ten trop to zapewne efekt znajomości licealisty z wybitnym tłumaczem, Maciejem Słomczyńskim), mamy tu dwie liryki Bolesława Leśmiana, autorską piosenkę Z pamiętnika oraz kolejny utwór do wiersza Baczyńskiego, Z wiatrem.

Artyści
Grzegorz Turnau

Grzegorz Turnau jest jedynym artystą młodego pokolenia, który kontynuuje - w linii prostej - wspaniałą tradycję krakowskiej piosenki literackiej, krocząc ślade...

Pliki dźwiękowe
Aktualności